Wyobraźcie sobie drogę do pracy, domu, sklepu, spacer po parku i zatrzymajcie się na chwile , rozejrzyjcie się dookoła - tak jak ja , gdy usłyszałam to ciche wolanie o pomoc. Po lewej młoda matka z wózkiem, kilka metrów dalej ojciec wchodzący do przedszkola, za wami dziadek pędzący umówić wizytę u pediatry.
Teraz wózek staje się bezużyteczny, przedszkole to omijany budynek, dziadek nie musi się już spieszyć. Takich historii w Polsce jest co najmniej 50 tysięcy. Tyle dzieci rocznie umiera przez poronienie w naszym kraju. Tyle rodzin traci sens życia… zanim go doświadczą. 8 tysięcy gubi ten sens, gdy ginie ukochana córka lub syn zanim ukończą 18-sty rok życia.
A ile już dorosłych po swojej śmierci pozostawia pustkę w sercach swoich żyjących rodziców?
Wielu z nich ma to szczęście, że w pobliżu są osoby, które pomagają zmierzyć się z żałobą, bólem i rozpaczą rodziny po stracie… tak te osoby mają szczęście. Jednak jest ogromna ilość rodziców pozostawionych samych sobie z bólem, cierpieniem, społeczną ignorancją (bo „ileż można płakać?” „jesteś młoda urodzisz sobie następne dziecko”) .
Dopóki nie spotkałam rodziców po stracie dziecka, nie zdawałam sobie sprawy, że tak jest, to było jak zderzenie z rzeczywistością istniejącą obok, o której nie miałam pojęcia…
Dlatego postanowiłam profesjonalnie pomagać rodzicom po stracie. Stworzyliśmy najpierw Grupy Wsparcia, które prowadzi moderator po stracie dziecka i wspiera psycholog. Pomocy w realizacji tego projektu udzielił nam Prezes Stowarzyszenia "Przyjazna Szkoła" , powołując do życia Fundację „By dalej iść”, którą kieruję.
Dziś oprócz grup, organizujemy indywidualne konsultacje z psychologami i patrole interwencyjne (tworzą je psycholodzy reagujący natychmiast po stracie na wezwanie szpitala). Pierwsze Grupy Wsparcia pokazały nam, że da się pomóc, wytłumaczyć etapy żałoby, pożegnać emocjonalnie z dzieckiem, omówić reakcje społeczne, rodzinne.
Rodziny na pierwszym spotkaniu zlęknione, zapłakane, po zakończonym cyklu potrafią patrzeć w oczy i mówić „tak straciłam dziecko”. Co powiedzieć rodzicom, którzy stracili swoje dziecko? Wydaje się, że każde słowa będą trywialne i nie na miejscu. Rodzice często nie radzą sobie z cierpieniem, często sami nie rozumieją swoich reakcji. Wykluczenie społeczne, choroby somatyczne, rozwody, nałogi to niestety częste skutki nieprzepracowanej żałoby.
Otaczamy opieką całe rodziny po stracie dziecka prowadząc je przez wszystkie etapy żałoby, tłumacząc zachowania towarzyszące tym skrajnym odczuciom , pomagając pożegnać emocjonalnie ukochane dziecko, by żyć dalej.
Chciałabym stworzyć także tutaj, w Salonie24 miejsce spotkań ludzi, którzy właśnie przechodzą, albo mają za sobą takie dramatyczne doświadczenie. Piszcie o swoich dzieciach, o bliskich którzy Wam pomogli i pomagają. Dzielice się Waszymi doświadczeniami. Nie zdajemy sobie sprawy, jak wielu wokół nas jest cierpiących ludzi. Dzielenie się doświadczeniami jest dla nich bardzo ważne i pomocne.
Jeśli pojawią się wpisy na innych blogach na ten temat, założę lubczasopismo, w którym będę gromadzić opisy Waszych doświadczeń.
Ważny jest każdy rodzic i każde dziecko, nieważne przecież ile miało lat, tygodni ciąży, ono było, istniało i należy mu się pamięć. O tym trzeba rozmawiać. By iść dalej zbudujmy most zrozumienia w sieci – zatrzymajmy się , rozejrzymy dookoła i usłyszmy to ciche wołanie o pomoc.